Aktywność i skuteczność polskich eurodeputowanych - konferencja
Wpisane przez: grzegorz.rus
15.04.2009.
Aktywność i skuteczność
polskich eurodeputowanych w Parlamencie Europejskim. Perspektywa 5 lat
członkostwa Polski w Unii Europejskiej? to tytuł konferencji zorganizowanej przez Instytut Kościuszki, Uniwersytet Jagielloński oraz Uniwersytet
Ekonomiczny w Krakowie. Odbyła się ona 20 kwietnia 2009 r. w godz. 10.00 -
15.00 w Auditorium Maximum UJ.
Konferencja została otwarta przez prof. dr hab. Karol Musioła, Retora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zauważył on, że wybory do Parlamentu Europejskiego cieszą się niezwykle małym zainteresowaniem, zarówno ze strony mediów jak i społeczeństwa. Dla Polski jest to ?quasi katastrofa?, bo jeśli nie będziemy mieć dobrej reprezentacji w Europie, to zostanie ona zagospodarowana bez nas. Łączy się z tym kolejny problem, z którym będziemy się borykać w trakcie nowej kadencji Parlamentu Europejskiego - znajomość języka angielskiego przez eurodeputowanych. Obecnie przedstawicieli Polski do PE wybiera się patrząc przede wszystkim na to czy znają oni język angielski a później dopiero, czy są kompetentni. Rektor UJ podkreślił, że by zwiększyć szanse na właściwe przekazanie racji oraz na zostanie odpowiednio zrozumianym, powinno być odwrotnie. Zaznaczył także, iż przedstawiciele naszego kraju powinni być obecni we wszystkich komisjach i podkomisjach, czyli tam, gdzie się mówi o sprawach europejskich. Zaapelował również do młodych ludzi, by brali udział w pracach na poziomie europejskim. ? Życzę wam odwagi, bo wszystko jest zdane na młodych ludzi. W Europie powinniśmy walczyć. A żeby móc walczyć o cokolwiek, należy posiąść solidną wiedzę o tym, jak działa Europa oraz co nam się należy. Aspiracje i możliwości mamy wysokie. Mam nadzieję, że ta konferencja pomoże nam dowiedzieć się jak je przekuć na rzeczywistość.
Następnie przemówił prof. dr hab. Roman Niestrój, Rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Mówił on o tym, że żyjemy w czasach, w których podstawą regulacji jest rynek. Wszędzie, gdzie dokonuje się wymiany, mamy do czynienia również z rynkiem. Często w mediach mówi się o marketingu politycznym, ale rzadko wymienia się go w aspekcie pozytywnym, raczej w kontekście manipulacji. ? Marketing zwykle jest kojarzony z działalnością promocyjną ? reklamą, Public Relations. A tak nie jest. Celem marketingu jest bowiem doprowadzenie do wymiany poprzez maksymalizację satysfakcji obu stron. Na rynku politycznym tymi stronami są politycy i ich partie polityczne oraz elektorat. Co jest tutaj pieniądzem? Karta wyborcza. Co kupujemy na rynku politycznym? Najprościej można powiedzieć, że wyborcy kupują nadzieję. Rektor podkreślił, że rynek, aby mógł właściwie funkcjonować, musi być transparentny. Do tego potrzebne nam są informacje. ? Informacja jest czynnikiem zmniejszającym ryzyko pomyłki, również w decyzjach politycznych. Tego typu przedsięwzięcia, jak dzisiejsza konferencja, służą właśnie temu. ? zaznaczył.
W ramach otwarcia konferencji głos zabrała również Izabela Albrycht, wiceprezes Instytutu Kościuszki, która przybliżyła słuchaczom założenia, cele projektu "Aktywność i skuteczność polskich eurodeputowanych w Parlamencie Europejskim" oraz metodologię "Rankingu polskich eurodeputowanych 2009." ? Przygotowując ranking polskich eurodeputowanych tuż przed drugimi dla Polaków wyborami do Parlamentu Europejskiego, podjęliśmy próbę podsumowania aktywności i skuteczności polskich eurodeputowanych a także rzeczywistych dokonań całej polskiej delegacji w PE w latach 2004 ? 2009. Mamy nadzieję, że zaprezentowane przez nas wyniki rankingu pozwolą liderom opinii i mediom wyciągnąć praktyczne wnioski, przedstawić wyborcom rekomendacje, a przede wszystkim kategorie, według których należy oceniać kandydatów.
Konferencja została podzielona na
dwie części. Pierwszy panel był podsumowaniem wyników pierwszego w Polsce
?Rankingu polskich eurodeputowanych
2009?. Wzięli w nim udział pracownicy
naukowi Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Uniwersytetu Ekonomicznego w
Krakowie. Pierwszym prelegentem był prof. Andrzej Sokołowski, który przygotował
algorytm zliczający punkty, które w rankingu uzyskał każdy z
europarlamentarzystów. W swoim wystąpieniu przedstawił całą metodologię
tworzenia zestawienia. Podkreślał również, że ujawnienie metodologii jest czymś
niezwykle pozytywnym, ponieważ każdy może przeliczyć wszystko sam i dokładnie
zrozumieć zastosowane rozwiązania. Kolejnym z prelegentów był prof. Janusz Węc,
który w skróconej formie przedstawił publiczności zasady funkcjonowania
Parlamentu Europejskiego oraz zadania poszczególnych instytucji wchodzących w
jego skład. W podobnym duchu wypowiadał się również kolejny z zaproszonych
gości prof. Aleksander Surdej. Zauważył, że PE jest przypadkiem szczególnym,
ponieważ nie ma w nim jasnych podziałów, które występują zawsze w parlamentach
krajowych. Wg prof. Surdeja proces stanowienia prawa w PE jest na tyle powolny,
że sprzyja to działaniom lobbingowym. Prof. odniósł się także do samych
eurodeputowanych. ? Partie powinny
poważnie podchodzić do wyborów do Parlamentu Europejskiego, a nie wystawiać na
listach przypadkowych ludzi. Eurodeputowani powinni być wybitnymi ekspertami.
Tutaj bardzo ważna jest także osobowość kandydata ? mówił. Prof. Jan Tkaczyński, który wygłosił wystąpienie
zatytułowane ?Nieformalne możliwości wpływu eurodeputowanych i ich możliwość
współpracy z innymi instytucjami UE? podkreślał wagę działań lobbingowych. Wg
niego ważną cechą europarlamentarzysty powinna być znajomość języków obcych,
szczególnie angielskiego na wysokim poziomie, ponieważ wiele ważnych spraw omawianych
jest na nieformalnych spotkaniach. ? W
polityce najważniejsza jest skuteczność, a do tego trzeba znać język obcy.
? podkreślał. Dr Beata Kosowska-Gąstoł z Instytutu Nauk Politycznych UJ
skoncentrowała się natomiast na rozłożeniu sił w PE oraz przynależności
polskich deputowanych do wielu różnych frakcji, co znacznie osłabia naszą
delegację. Niestety wszystko wskazuje na
to, że po nadchodzących wyborach sytuacja ta nie ulegnie poprawie i polscy
posłowie do PE nadal pozostaną rozproszeni - podkreślała. Dr Krzysztof Szczerski, który moderował całą
debatę dodał na koniec, że być może w nadchodzącej kadencji w PE powstanie nowa
frakcja, która planują utworzyć brytyjscy konserwatyści.
Druga
część konferencji była debatą dwóch zaproszonych eurodeputowanych trwającej
kadencji Parlamentu Europejskiego: Bogusława Sonika z EPP-ED oraz Konrada
Szymańskiego z UEN. Rozmowę moderował dziennikarz TVP Kraków Sławomir
Mokrzycki. Obaj posłowie zostali najpierw zapytani o problem niskiej frekwencji
w wyborach do PE. Konrad Szymański zaznaczył, że ? powodem tego są skomplikowane procedury i brak przejrzystości
Parlamentu - . Nie zgodził się z tym Bogusław Sonik. ? Nie zgadzam się z tym, że to skomplikowane
procedury wpływają na frekwencję. Parlament Europejski po prostu nie wzbudza
takich emocji jak polityka krajowa ? przekonywał. Polscy deputowani zostali
także poproszeni o wskazanie sukcesów i porażek naszej delegacji. Bogusław
Sonik podkreślał, że słabością Polaków jest przede wszystkim rozproszenie po
wielu frakcjach oraz brak współpracy europosłów z rządem. Wg niego brakuje w
tej kwestii rozwiązań instytucjonalnych. Do sukcesów poseł Sonik zaliczył m.
in. wsparcie Ukrainy w czasie Pomarańczowej Rewolucji, otwarcie debaty
dotyczącej energetyki, edukację historyczną oraz ideowe wzmocnienie PE. Konrad
Szymański zwrócił uwagę na sukcesy budżetowe polskiej delegacji tzn. utrzymanie
środków na wyrównywanie różnic w UE. Porażką wg niego są natomiast regulacje
dotyczące dyrektywy usługowej, a także fakt, że Polacy nie są wspierani w
odpowiedni sposób w tak trudnych kwestiach jak energetyka czy ochrona
środowiska.
Kolejne pytanie skierowane do posłów dotyczyło planów na następną
kadencję. Bogusław Sonik wymienił tutaj przede wszystkim przyjęcie Traktatu
Lizbońskiego, walkę z kryzysem, kwestie związane z Partnerstwem Wschodnim oraz
zainteresowanie zagadnieniami Europy Północnej i Morza Bałtyckiego. Kondrat
Szymański podkreślił natomiast, że ważną kwestią będzie konstrukcja budżetu
oraz, co za tym idzie, finansowanie innowacji i rozwoju. Natomiast zapytany o kandydaturę
Jerzego Buzka na szefa PE Szymański odpowiedział: - Myślę, że J. Buzek będzie szefem Parlamentu Europejskiego i myślę, że
jest to dobra kandydatura. ? Podkreślił jednak, że wszystko zależy od tego
jaką ceną będziemy musieli za to zapłacić. Jeżeli spowoduje to, że otrzymany
gorszą teką w Komisji Europejskiej to wg Szymańskiego gra nie warta jest
świeczki. Wg Bogusława Sonika natomiast te dwie kwestie się nie wykluczają. ? Możemy dostać funkcję szefa PE i otrzymać wysokie
stanowisko w Komisji Europejskiej ? mówił.
Ostatnią częścią konferencji były pytania widzów do eurodeputowanych. Konrad Szymański zapytany o to, czy w przyszłej kadencji Parlamentu Europejskiego PiS odłoży na bok polityczne animozje i znajdzie się we frakcji chadeckiej, odpowiedział, że niemożliwym jest, by jego partia funkcjonowała we frakcji razem z tą, wobec której w kraju jest opozycyjna. Podkreślił również, że Prawo i Sprawiedliwość sprzeciwia się systemowi grup politycznych w Parlamencie Europejskim. Powoduje on, że legislacja europejska nie jest przyjmowana według klucza politycznego, tzn. np. wspólnych poglądów na wspólny rynek. ? Nie podoba nam się koalicja socjalistów, chadeków i konserwatystów. Wolimy koalicje polityczne, czyli ludzi o podobnych poglądach. Będziemy parli do tego, by utworzyć grupę konserwatywną, która miałaby sprawdzać jakość deklaracji wyborczych międzynarodówki chadeckiej w wyborach i praktyce życia parlamentarnego. ? podkreślił.
Następnie Bogusław Sonik przekonywał, że polscy eurodeputowani współpracują ze sobą, ponieważ raz w miesiącu w Strasburgu dochodzi do nieformalnych spotkań we wszystkich grupach, w których są Polacy. Omawiane są na nich ważne kwestie dotyczące m. in. budżetu, przemysłu. Następnie zapytano posłów o konieczność funkcjonowania w PE przedstawiciela polskiego rządu. ? Dobrym pomysłem byłoby umiejscowienie w Parlamencie osoby, która miałaby pełną wiedzę o nim, pomagałby ona ?pociągać za sznurki? w poszczególnych ministerstwach. ? powiedział poseł Sonik.
Kolejny pytający zauważył, że fakt, iż mała reprezentacja naszych eurodeputowanych w największych frakcjach i ich rozproszenie stawia Polskę niejako obok polityki europejskiej. Konrad Szymański zaznaczył, że utrzymywanie status quo w Parlamencie Europejskim, czyli koalicji, która głosuje razem w sprawach istotnych legislacyjnie, jest niekorzystne. Bycie w małej grupie ma swoje słabości, ale w dużej również, bo w niej np. zgłoszenie jakiejś poprawki wymaga konsultacji ze sporą liczbą grup narodowych i bardzo często ta sprawa umiera w międzyczasie.
Obaj posłowie wyrazili brak przekonania co do tego, że eurodeputowanymi powinni być wyłącznie eksperci. ? Posłowie do PE muszą się specjalizować. W związku z tym przyszłość należy do specjalizacji. Pomysł wysyłania ekspertów niekoniecznie się sprawdzi. ? wyjaśniał Bogusław Sonik.
Poseł Sonik zapytany następnie o to, czy czuje się bardziej powołany do realizacji interesów polskich czy europejskich, odpowiedział: ? Myślę, że można pogodzić jedno z drugim. Unia Europejska również jest po to, aby przy wspólnym interesie europejskim rozważać skutki danej legislacji dla państw członkowskich. Nie ma tu dużej sprzeczności. Konrad Szymański zaakcentował, że w Unii Europejskiej Polska znalazła się dobrowolnie, głównie z uwagi na to, że zauważyliśmy dużą zbieżność między interesem europejskim a krajowym. Kiedy w PE dochodzi do konfliktów regionalnych, branżowych to nie są to jeszcze spory między interesem danego kraju a tym europejskim, ponieważ wówczas interes unijny nie jest jeszcze zdefiniowany. ? W traktatach istnieje założenie, że poseł europejski jest wyrazicielem dobra wspólnego, wszystkich Europejczyków. To jest zapis idealny, który w praktyce jest pusty. Konflikty wewnątrz Unii Europejskiej zdarzają się dlatego, że nie wszystkie interesy w jej ramach są jednolite.
opracowanie: Bartosz Styrna, Magdalena Jagla
Konferencja jest imprezą towarzyszącą X Paradzie
Schumana.